poniedziałek, 28 lipca 2014

Epilog

Czułam się troszkę dziwnie, przytulona do pięciu chłopaków. Ale co mi tam! Jako podziękowanie chłopaki wpakowali mnie do samochodu, podjechali pod dom Alexy, ją też zabrali i zawieźli nas do spa. 
- To wy się relaksujcie, a my spadamy- odparł Liam i odjechali. 
- Spa!- krzyknęła Ola
- No to jedźmy z tym koksem- powiedziałam i pobiegłyśmy w stronę kąpieli błotnej.
*Dwa miesiące później*
Ta cała moja historia jest trochę dziwna. Bo właściwie jak to jest możliwe: przypadkowo spotkać swoich idoli, dowiedzieć się, że mieszkają obok, później nawet z nimi zamieszkać i zaprzyjaźnić się ponownie z BFF z dzieciństwa. Dodatkowo uratować karierę 1D. Wczoraj dowiedziałam się, że Niall jest z Alexą. Może nie uwierzycie, ale kilka dni temu oświadczył mi się Zayn. Jesteśmy szczęśliwi. Jedna wielka rodzina. Czasami nic nie dzieje się przypadkiem- i tak ma być!


The End
________________________
Oto ostatni post na tym blogu. Przepraszam, że musiałam zakończyć, ale samo wyszło. Od września na nadzieja-jestzawsze.blogspot.com całkiem inna historia- oczywiście  z udziałem One Direction. 
Jest jeszcze drugi blog: maranor5story.blogspot.com - ten jest o R5. 
Zapraszam serdecznie.
Podsumowanie:
Postów- 24

Obserwatorów- 6
Komentarzy- 97
Wyświetleń- 3486

Dzięki, że byliście. Jeśli czytałeś mój blog, ostatni raz skomentuj. ;*

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 16.

Dojechaliśmy bardzo szybko. Wypakowaliśmy kołdry i chłopaki, starając się być cicho, wynieśli je do swoich pokoi. Kupiliśmy jakiś pokrowiec na kołdry czy coś w tym stylu i razem z Alexą wpakowałyśmy do niego resztki starych kołder. Alex bardzo się ucieszył z nowego posłania. Na obiad Niall zamówił pizzę. Ola postanowiła zostać na jeszcze jedną noc. Po telefonie otrzymanym przez chłopaków mieli niezbyt szczęśliwe miny.
- Co się stało?- zapytałam
- Manager zerwał z nami umowę. - powiedział smutno Hazz
- Dał jakiś powód?- zapytała Ola.
- Nie.- odpowiedzieli chórem.
- Ola, chodź tylko ze mną. Musimy pogadać- powiedziałam i poszłam do mojego pokoju. Gdy Alexa weszła, zamknęłam drzwi.
- Mam pomysł- powiedziałam- Pojedziemy do agencji gdzie jest ten ich były manager i pogadamy z nim. Co ty na to?
- Pewnie- odparła po namyśle dziewczyna. Zabrałyśmy torebki i wyszłyśmy z domu uważając, aby nikt nas nie zauważył. Dzięki internetowi w telefonie udało mi się znaleźć adres agencji. Pojechałyśmy autobusem do wyznaczonego miejsca. Po kilkudziesięciu minutach stania w oblężonym przez spoconych ludzi autobusie, wyszłyśmy z niego i spojrzałyśmy przed siebie. Stałyśmy przed wielkim, nowoczesnym budynkiem. Weszłyśmy do środka. Udałam się do recepcji. Stała tam ładna blondynka o bardzo eleganckim ubraniu.
- Dzień dobry, czy jest Paul Higgins?
- Witam. Tak jest. Zaraz go poinformuję o pani przyjściu. Recepcjonistka była bardzo miła. Pokazała mi, gdzie mam iść, aby trafić do jego gabinetu. Razem z Alexą podeszłam do dębowych drzwi i zapukałam.
- Proszę- rozległo się ze środka pomieszczenia. Weszłam powoli i ujrzałam piękne wnętrze, urządzone w stylu nowoczesnym.

- Panie...? - zapytał mężczyzna.
- Lena Wojciechowska i Alexandra Rein- dopowiedziałam, wzkazując na mnie i przyjaciółkę.
- O czym chciały panie ze mną rozmawiać?- zapytał
- Chodzi o pańskie zerwanie umowy z One Dirction.
- Jeśli są panie fankami, to przepraszam ale nie mam czasu.- odrzekł
- Chłopaki to nasi przyjaciele. Nie zamierzamy patrzeć, jak im jest przykro. Jakie były pana powody?- rzekłam
- Przesuwają trasy, z niektórych rezygnują. Tak nie może być. Tu chodzi o ich przyszłość- powiedział
- Widocznie zależy panu na ich przyszłości tak jak nam. Mógłby podpisać pan z nimi nową umowę? To dla nich bardzo ważne. Proszę.- byłam na skraju płaczu
- Dobrze. Poinformuję ich ale trasa koncertowa będzie dopiero za kilka miesięcy i nie mogą jej przerwać.
- Dziękuję panu bardzo. Do widzenia- uścisnęłam rękę Paula i razem z Alexą wyszłyśmy z budynku. Wpadłyśmy do jednego sklepu, gdzie były promocje, pożegnałam się z Olą  i wróciłam  do willi chłopaków. Weszłam do środka. Było bardzo cicho.
- Halo??-powiedziałam.
- Tu jesteś. Nic ci nie jest? - zapytał Zayn. Uśmiechnęłam się do niego i poszłam do pokoju odłożyć torebkę. Do mojego pokoju wparował Liam i Niall
- Gdzie ty byłaś?- zapytał Li
- Gdzie jest Ola?- zapytał blondyn
- Byłam na spacerze. Ola poszła do siebie.- odparłam. W tej chwili zadzwonił telefon Liama. Chłopak odebrał. Razem z Niallem wyszli z mojego pokoju. Ja również wyszłam. Li rozmawiał chwilę przez telefon, po czym go wyłączył.
- Wszyscy na dół!- krzyknął, a z pokoi wyszła reszta zespołu.Kontynuował- Dzwonił Paul. Chce podpisać z nami nową umowę. Trasa za kilka miesięcy, bez możliwości przesunięcia terminu czy odwołania. Podziękujmy za to Lenie i Oli.
Uśmiechnęłam się do chłopców,a oni rzucili się na mnie aby mnie przytulić.
--------------------------------------------------------------

Wróciłam! Jeszcze nie wiem na jak długo, ale jestem!
Proszę o komentarze, Zapraszam również na te blogi: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com , maranor5story.blogspot.com

poniedziałek, 14 lipca 2014

Ważne!

Możecie myśleć, co chcecie, ale  z powodu braku weny, Zawieszam bloga na czas nieokreślony.
Prawdopodobnie będę pisać na tych blogach:
nadzieja-jestzawsze.blogspot.comi
maranor5story.blogspot.com (nowy blog)Przepraszam :'(
Do napisania :*

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 15

Z ciekawości wyszłam z pokoju, a tam mój zwierzak rozwalający wszystkie pościele jakie były w tym domu. Oprócz mojej oczywiście :3. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na psiaka. Wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Z czego się śmiejesz?- zapytała wychodząca z pokoju Alexa. Zatrzymała się w pół kroku- Ty masz psa?!
- No mam- odpowiedziałam wzkazując na mojego pupila. Ciemnowłosa podskoczyła i podbiegła do psa niszczącego pościele.
- Jaki on uroczy!! Jak się wabi? Jaka to jest rasa?- zaczęła zadawać milion pytań na minutę.
- Wabi się Alex. Border Collie
- A co z naszymi poduszkami i kołdrami?- odezwał się Lou.
- Po co je tu przynosiliście?- zapytałam
- Emm... właściwie to ni wiem. To nie mój pomysł.- najwyraźniej nie spodziewał się takiego pytania. Usłyszałam telefon. Odebrałam. Chwilę porozmawiałam i wyłączyłam telefon.
- Kto to?- zapytał Louis
-Moi rodzice. Przypomnieli sobie o mnie. Zbieramy się. Jedziemy na zakupy- odpowiedziałam
- Kto ma prowadzić?- zapytał Li
- Ty i Harry. Ola, jeśli byś mogła to przypilnuj ich, a ja się mam przebrać- powiedziałam
- Ale ja się muszę przebrać!- pisnęła dziewczyna
- To twój problem- weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Było ciepło, więc założyłam to:
 


Rozczesałam włosy, pomalowałam usta błyszczykiem i wyszłam z pokoju, zabierając torebkę i telefon. Ola była już przebrana. Miała na sobie kolorową sukienkę i baleriny.
- Za pięć minut w samochodach!!- krzyknęła- Lena i ja jedziemy z Zaynem, a reszta z Liamem.
Byłam pełna podziwu dla Alexandry. Umiała dziewczyna zarządzać. Kilkanaście minut później wchodziliśmy do wielkiego centrum handlowego, w którym prawdopodobnie nie było reporterów. Najpierw poprowadziłam przyjaciół do Jysk. Po długich namysłach odkupiłam chłopakom kołdry, których było sześć i dziesięć poduszek. Nadal nie wiem po co aż tyle ale dobra. Chodziliśmy po sklepach kilka godzin. Jak zawsze nie obyło się bez zakupu ubrań, W efekcie mam pięć nowych bluzek i 3 pary szortów. Alexa też kupiła dużo rzeczy, ale na pewno więcej niż ja. Gdy szliśmy do auta, chłopcy wyglądali jak tragarze pościeli, a ja i moja przyjaciółka szłyśmy tylko z kilkoma torbami ubrań. Podczas drogi samochodem myślałam trochę i doszłam do wniosków, że zapomniałam o mojej cudownej willi spalonej na popiół. Moi rodzice nic o tym nie wiedzą. Po co mieliby się interesować mną? Z chłopakami ustaliliśmy, że będę mieszkać z nimi. Nie chciałam się zgodzić, ale piątka chłopaków mnie przegłosowała. Będziemy się wspólnie do wszystkiego dokładać. Na szczęście pokój w którym mieszkam jest pokojem gościnnym. Mam do tego własną łazienkę. To jest życie. Trzeba skończyć z rozpamiętywaniem przeszłości. Jest tu i teraz i to jest ważne!
-------------------------------------------
Wiem, rozdział nudny i wgl ale pisałam go na szybko, gdy tylko zobaczyłam 10 komentarzy. Jak widać nasza 'swatka' jeszcze nie wkroczyła do akcji. Już niedługo.
To na razie na tyle. Paa xx
12 komentarzy----> następny rozdział

piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 14.

Nikt z towarzystwa nie narzekał na posiłek przygotowany przeze mnie. Ucieszyło mnie to. Podczas jedzenia Niall nie jadł tak jak zawsze- zachowywał się kulturalnie. Tak bardzo bardzo. Chyba moja Alexa ma na niego dobry wpływ. Dzisiaj jak zawsze wieczór filmowy. Ja usiadłam na fotelu, Liam, Harry, Louis i Zayn na sofie, a gdy moja przyjaciółka przyszła pozostał tylko drugi fotel. W trybie natychmiastowym udała się w stronę jedynego oprócz podłogi wolnego miejsca. W tym samym momencie swoją ofiarę (czyt. wolny fotel) upatrzył również Blondyn. Niall i Alexa zaczęli  wykłócać się o miejsce na tym jakże honorowym miejscu. Zaproponowałam, aby usiedli razem, a oni zmierzyli mnie wzrokiem. Nie chcieli dać mi satysfakcji ale w końcu usiedli razem. Chciałam parsknąć śmiechem, ale oni tak uroczo razem wyglądali. Podczas nieuwagi Oli, zrobiłam im zdjęcie. Niall spał oparty o moją przyjaciółkę, a ona oglądała film tak jak reszta chłopaków. Po obejrzeniu filmu, który był bardzo nudny- prawie zawsze tak jest, kazałam chłopakom zanieść Alexę do 'mojego' pokoju. Nie zamierzali mnie słuchać. Namówiłam ich pewnym sposobem, który na razie pozostanie tajemnicą ( bez skojarzeń :P). Ja poszłam się wykąpać. Chłodny prysznic zmył ze mnie zapach popcornu, a po dokładnym umyciu i rozczesaniu włosów doszłam do wniosku, że moje włosy przyciągają prażoną kukurydzę. Pobudzona do życia wyszłam z łazienki, przebrana w fioletową piżamę. Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam Alexę sprawdzającą Fejsa.
- Czy ty przypadkiem nie spałaś?-  zapytałam z czystej ciekawości
- Tak moja poduszka byłam miękka, ale zajeżdżało od niego popcornem.- rzuciła szatynka
- Okey, pozostawię to bez komentarza- odparłam- Właśnie! Mogę ci zadać jedno pytanie?
- Pewnie- powiedziała Ola
- Podoba ci się Niall?
- Yyyy....- zacięła się
- Dobra, czyli tak troszkę?- zapytałam. Przyjaciółka tylko pokiwała twierdząco głową. No okey, trzeba ich zeswatać :3. Poszłyśmy spać. Rano obudziło mnie walenie w drzwi pokoju.
- CZEGO??!- krzyknęłam.
- Wyjdź tylko z pokoju, to się przekonasz- odpowiedział  głos Zayna albo Louisa.
Z ciekawości wyszłam z pokoju, a tam....
-----------------------------------------
Czeee
Udanych wakacji ;)
Jak rozdział? Jakie reakcje? Piszcie w komentarzach, które są dla mnie bardzo ważne.
10 komentarzy
.
.
.
.
.

.
Następny rozdział ;*
Pozdrawiam i zapraszam TU!

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 13.


Stwierdzając, że moja fryzura uległa całkowitemu zniszczeniu, nie przejęłam się tym i zaczęłam gadać z Niallem o zakupach, które musi zrobić, bo inaczej nie będzie spaghetti i kolacji. Dojechaliśmy na miejsce minutę przed trzynastą. Ujrzałam przed sobą wielką willę. Naprawdę śliczną. Zabrałam torbę i pożegnałam się z chłopakiem. Zadzwoniłam na dzwonek. Drzwi otworzyła mi pokojówka. Weszłam do przedpokoju i zdjęłam buty oraz kurtkę, którą powiesiłam na wieszaku. Kobieta zaprowadziła mnie pod drzwi, na których była napis: ''Alexa'' . Jednak ksywka nadana przeze mnie ma znaczenie. Delikatnie zapukałam w mahoniowe drzwi, po usłyszeniu cichego 'proszę' weszłam do środka. Pokój był pomarańczowo- granatowy. Po prawej stronie było czarne łóżko, na ścianie namalowany motor. Obok szafy i szafki czarne oraz zdjęcia motorów. Przede mną stał fotel odwrócony oparciem w moją stronę.
- Hej, nie zdziw się z mojego wyglądu.- powiedziała moja przyjaciółka. Fotel obrócił się, a ja ujrzałam śliczną szatynkę z ciemnymi oczami. Gdy bardziej się przyjrzałam, ona nie miała lewej nogi aż do połowy uda. Miała protezę.
 

- Jak to się stało?- zapytałam
- Gdy miałam piętnaście lat, mój brat, Percy kupił sobie motor. Te pojazdy to była moja i jego pasja. Podczas pierwszej przejażdżki wyjechał na autostradę, zbytnio się rozpędził i spowodował wypadek. Ja straciłam nogę, on życie. Kobiecie, do której samochodu wjechał, nic się nie stało.
- Przykro mi. - nic więcej nie umiałam powiedzieć, byłam wstrząśnięta.
- Jak widzisz życie nie jest usłane chipsami. Gdzie teraz mieszkasz?- odparła
- Jakiś czas temu miałam piękną willę. Później poznałam moich sąsiadów- One Direction, zostałam porwana, mój dom został spalony, a teraz mieszkam u moich sąsiadów. - z moich oczu poleciały łzy.
- Nie przejmuj się, masz mnie. Co powiesz na noc filmową, a jutro wbijemy do ciebie?
- To nie jest głupi pomysł. Jutro u mnie na obiad będzie spaghetti i chcę cię uprzedzić, że zostaniesz u mnie na noc.- wyszczerzyłam się w moim stylu.
- Okey.- szatynka włączyła film romantyczny ale przełączyłam na horror. Cały wieczór minął nam w doskonałych nastrojach. Rano ogarnęłam się dosyć szybko. Była piękna pogoda. Zapowiadał się upalny dzień. Ja założyłam shorty, moja przyjaciółka również. Nie przejmowała się swoją nogą- i prawidłowo. Zadzwoniłam do Nialla i poinformowałam go o gościu. Przyjechał w piętnaście minut. Gdy zobaczył Alexę, zaniemówił z wrażenia.
- Łał, śliczna jesteś- wydukał i się zaczerwienił. Alexa uśmiechnęła się i usiadła obok mnie. Oczywiście przedstawiłam Olę Niallowi. W 'domu' przedstawiłam Alexandrę reszcie chłopaków. Zadawali jej miliony pytań, a ona z uśmiechem na twarzy odpowiadała. Ja w tym czasie robiłam spaghetti.

______________________________________________
Czee!
Jak rozdział? Już za kilka dni wakacje *.*
Proszę o komentowanie i zapraszam na mojego drugiego bloga- klik

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 12.

Postanowiłam zadzwonić do mojej jedynej przyjaciółki z dzieciństwa- Oli. Nasz kontakt przerwał się, gdy ona musiała wyjechać. Nie miałyśmy telefonu, ale numer jej matki miałam zapisany tak 'na wszelki wypadek'.
Ja: Dzień dobry, czy mówię z mamą Oli?
Mama Oli: Tak, w czym mogę pomóc?
Ja: Jestem Lena Wojciechowska, mogłaby mi pani podać numer Oli?
Mama Oli: Oczywiście, pamiętam cię Lenka. Jej numer to ..........
Ja: Dziękuję, do widzenia
Mama Oli: Do usłyszenia

Miałam jej numer. Ciekawe gdzie mieszka. I co u niej? Jak wygląda? Czy mnie jeszcze pamięta? Te pytania chodziły po mojej głowie. Wybrałam jej numer i zadzwoniłam
Ja: Hej, to ty Ola?
Ola: Cześć, z kim rozmawiam?
Ja: Lena Wojciechowska
Ola: Lena! To ty! Jak zdobyłaś mój numer?
Ja: Opowiem ci kiedy indziej, gdzie mieszkasz?
Ola: W Londynie, dużo się zmieniło. Mój adres:.....
Ja: Dzięki, kiedy mogę do ciebie przyjechać?
Ola: Kiedy chcesz, co robisz dzisiaj?
Ja: Właściwie nic. Będę około 13. Wpadnę na noc
Ola: To wbijaj. Pa
Ja: Pa.

Zabrałam torbę sportową i zapakowałam kilkanaście najważniejszych rzeczy. Jest już 12. Ciekawe kto będzie tak dobry i mnie zawiezie do domu Alexy (to jej ksywka z dzieciństwa)? Zeszłam na dół w dobrym nastroju. W kuchni siedzieli chłopcy.
- Hejka chłopaki! Jak dobrze was widzieć!- wyszczerzyłam się
- Nie słodź i mów, co chcesz?- powiedział Zayn
- Kto mnie zawiezie do przyjaciółki? I jutro po mnie przyjedzie oczywiście?- posłałam im sztuczny uśmiech i zrobiłam oczy, tak jak kot ze ''Shreka''
- Ja cię zawiozę, ale jutro robisz spaghetti i kolację- powiedział Niall. Wiedziałam
- Okey. No to jedziemy- odparłam i wyszłam z domu. Niall wyjechał samochodem na drogę i właśnie wtedy zaczęło lać. Wskoczyłam pędem do samochodu i podałam chłopakowi adres.
-------------------------------------------
Hej!
Macie rozdział. Wiem, nudny ale jest. Jak będzie z 5-6 komów to dodam następny :)
Do napisania:)

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 11.

Zaczęłam krzyczeć, a z moich oczu poleciały łzy...
Byłam przerażona. Zaczęłam krzyczeć i wołać chłopaków. Mój dom był.. spalony. Doszczętnie. Został z niego tylko gruz. A moje wszystkie rzeczy?! Czemu mnie to spotyka!!! Po dwóch minutach byli już przy mnie chłopacy. Próbowali mnie uspokoić, ale na marne. Rzucałam się na wszystkie strony, jak opętana. Coś tak jakby mną rzucało. Czyżbym była opętana. Poczułam ból głowy. Gdy otworzyłam oczy gapił się na mnie Niall a ja się uśmiechnęłam. W tle Liam darł się na Louisa.
- Idioto!! Co ci odbiło??- zapytał Li
- Ale ona mogła zrobić sobie krzywdę, chciałem ją tylko uspokoić...- zaczął się tłumaczyć Lou
- Patelnią? Całkowicie zdurniałeś Tomlinson?!
Chwila. Czyli dlatego boli mnie łeb? Louis walnął mnie patelnią. Na jakim ja świecie żyję. Chłopaki się dalej wydzierali, ja wstałam i poszłam do mojego pokoju. Z moich oczu ponownie poleciały łzy. Mój dom. Już go nie ma.. Co miałam zrobić? Mój umysł kazał mi otworzyć pierwszą napotkaną książkę, na stronie 159. Przeczytałam pierwsze zdanie:
- Sorry, taki lajf
Wiedziałam, że to nie przypadek. Ale postanowiłam się tym nie przejmować. Co będzie to będzie.
---------------------------------------------------------
Hej. Przepraszam  za tak długą nieobecność ale nie ma ostatnio weny. Na drugim blogu piszę kolejn e rozdziały bez problemu.  A tu jakoś nie. Wybaczcie, nie dość, że rozdział krótki to jeszcze bez sensu. Proszę o komentarze. Może ktoś podpowiedział mi, co by napisać? Dzięki że jesteście. Proszę o komentowanie

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 10.

Ta ich punktualność mnie przeraża. Przywitałam się z każdym z chłopaków, podałam, a raczej wskazałam moje rzeczy, bo oczywiście nie pozwolili mi nosić ciężarów. Po wstaniu ze szpitalnego łóżka, pożałowałam tego. Zakręciło mi się w głowie i Liam i Harry musieli ze mną iść za rękę. Jestem pewna, że komicznie to wyglądało. Niall omijał mnie szerokim łukiem. Ciekawe dlaczego? W samochodzie usiadłam z tyłu, obok Loczka. Liam prowadził, a Niall siedział z przodu obawiając się mnie. Zdobyłam się na odwagę i zapytałam:
- Niall, czemu się mnie boisz?
- Czemu miałbym się ciebie bać?- w jego głosie wyczułam strach i zakłopotanie
- Nie kłam, tylko odpowiedz na moje pytanie
- No bo ty byłaś duchem i jakoś tak ... się boję- usłyszałam śmiech Hazzy. Było mi żal Blondynka, ale nadal nie wiem jak można się mnie bać.
- Nie martw się, nie zginiesz. Zamknął ktoś moje mieszkanie?- zapytałam
- Twój dom... dobra nie ważne. Nie myśl teraz o tym. Będziesz mieszkać z nami.- odparł Liam, przeczułam, że to jest podejrzane.
- Jesteśmy- rzekł Harry i pomógł mi wyjść z samochodu. Chciałam spojrzeć na mój piękny dom, ale widok zasłoniły mi loki Harrego. Nic nie podejrzewając, weszłam do willi chłopaków. Na mój powrót widocznie wszystko wysprzątali. Aż lśniło. Mulat i Louis byli już w kuchni. Ignorując ból w klatce piersiowej, próbowałam dość do miejsca, gdzie była reszta chłopaków. Oparłam się o ścianę i przez moje ciało przeszedł dreszcz.
- Wszystko okey?
Obróciłam się w stronę głosu, którego właścicielem  był Zayn. Ucieszyłam się na jego widok. Wtuliłam się w jego tors nie zwracając uwagi na resztę chłopaków. Potrzebowałam tego ciepła. On był mi taki bliższy niż reszta chłopaków. Mogło go tu nie być. Ale jest.
- Wiesz, że o mały włos i by cię tu nie było?- szepnął Mulat. Czy wszyscy mi czytają w myślach?
- Ale jestem- uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił uśmiech.
- Możecie się jeszcze przytulać ale kto zrobi mi obiad?- zapytał Niall.
- Ja mogę.- odpowiedziałam szczerząc się
- Ty lepiej odpoczywaj. Nikt z nas nie chce cię widzieć w takim stanie jak kilka dni temu- odparł Liam, to chyba oznaczało zakaz gotowania- Zapomniałbym. Alex!
Zza korytarza usłyszałam kroki mojego przyjaciela. Był szczęśliwy- jak zawsze. Wtulił się we mnie i poczułam jego miękką sierść. I zapach szamponu(?!)
- Kąpaliście go?
- To Lou- Liam, Harry i Niall pokazali palcem na Louisa, a on udawał, że go nie ma.
- Dzięki Lou- uśmiechnęłam się do chłopaka, na co ten odetchnął z ulgą. Gdy chłopcy zaczęli oglądać mecz w telewizji, a Zayn źle się poczuł i poszedł do siebie, razem z moim pieskiem poszłam zobaczyć co z moim domem. Na dworze było chłodno, więc ograniczyłam się do spojrzenia przez otwarte okno i  zrezygnowałam z wychodzenia z domu. To, co zobaczyłam, przeraziło mnie doszczętnie. Zaczęłam krzyczeć, a z moich oczu poleciały łzy....

---------------------------------------------------------------------
Hej! I jak rozdział? Nic się szczególnego nie dzieje w tym rozdziale, ale mam braki weny. Mam nadzieję, że  mi wybaczycie i skomentujecie to chociażby kropką
Pozdrawiam :)

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 9.

Obudziłam się w bardzo jasnym pomieszczeniu. Musiałam szybko zamknąć oczy i otworzyć je ponownie. Czyli żyję? Jeśli tak, to jestem najszczęśliwszą nastolatką na Ziemi. Spojrzałam na swoje ręce. Były całe zabandażowane. Cała klatka piersiowa też. A ten sen? Może to było naprawdę? Leżałam i gapiłam się w sufit jednocześnie się szczerząc. Miałam bardzo dobry humor. Ale chłopaki myślą, że nie żyję!Na stoliku leżał telefon. Nie był mój. Był Zayna. Bateria była pełna. Według mojej teorii Zayn miał telefon gdy nas porwano. Tylko miał go rozładowany. W szpitalu naładowano mu telefon. Jakiego ja mam farta. Napisałam sms-a do wszystkich czterech chłopaków: '' Przyjedźcie szybko do szpitala. Do sali 112'' Wiedziałam jaki numer sali intuicyjnie. No dobra, na drzwiach było napisane. Po piętnastu minutach usłyszałam bandę chłopaków gadających o tym, gdzie jest sala 112. Minęli moją salę. Po chwili zawrócili. Weszli do środka. Byli zdziwieni, gdy mnie zobaczyli. Usłyszałam okrzyk radości pod tytułem:  '' Lena ty żyjesz!''. Zaczęli mnie przytulać, a mnie zaczęło wszystko boleć. Ale nie przejmowałam się tym.
- Czyli to nie ty strzaskałaś nam szklanki i zrobiłaś napis z ryżu?- zapytał Harry. Uśmiechnęłam się szczerze i odpowiedziałam, byłam pewna:
- To byłam ja.
- Czyli, że w sensie ty byłaś duchem i chodziłaś za nami?- zapytał Liam
- No tak- odpowiedziałam- Niall grałeś bardzo fajną melodię.
- Ty to słyszałaś?- zapytał blondyn
- No taak- odpowiedziałam ponownie.
- Właściwie to od którego momentu byłaś z nami?- zapytał Li
- ''Obudziłam się'' na miejscu tej akcji z porywaczami. Poszłam do szpitala i słyszałam jak rozmawiacie z Zaynem. Siedziałam z wami w samochodzie, chodziłam po waszym domu i stłukłam szklanki o czym już wiecie- opowiedziałam baardzo ciekawą historię. Potem przyszedł lekarz i powiedział, że to cud, że żyję. Nie żyłam, a potem moje serce zaczęło bić. To nienaturalne, żeby człowiek po dwóch godzinach zaczął żyć. Byłam w stanie śmierci klinicznej. Musiałam zostać do jutra w szpitalu na obserwacji. Jeszcze nie widziałam się z Zaynem. Chłopaki musieli iść. Ja zasnęłam. Śniło mi się, że jestem w białym pomieszczeniu, w białesj sukni, obok mnie stoi koń. Jakiś nieznajomy głos mówi mi, że mogę odmienić swoje życie. Obudziłam się. Sprawdziłam telefon Zayna. Była 8:39. Cztery sms-y:
Liam: Dobranoc ;*
Harry: Dobranoc Księżniczko <3
Niall: Słodkich snów ;) <3
Louis: Dobranoc, jutro o 10 będziemy po ciebie xx <33
Postanowiłam pójść do Zayna. Wstałam i tego pożałowałam. Wszystko mnie bolało. Wyszłam z białego pokoju, zwanego salą 112. Po mojej lewej była sala 113. Tam na pewno leżał Mulat. Weszłam do pokoju. Zayn odwrócił się w moją stronę i zaniemówił
- Ty żyjesz czy mam zwidy?- zapytał
- Żyję, byłam tu jak nie żyłam.- odpowiedziała i opowiedziałam mu całą historię z bycia duchem.
- Nie wiem jak ci podziękuję. Uratowałaś mi życie. Nie musiałaś. Nie jestem tego wart. Czemu to zrobiłaś?
- Nie musisz mi za nic dziękować. Jesteś tego wart. Każdy jest wyjątkowy. A tak w ogóle, kiedy wychodzisz?- zapytałam
- Dzisiaj o 10- wyszczerzył się
- Ja też- uśmiechnęłam się do Mulata. - Idę, bo zaczną mnie szukać
O 9:59 do mojego pokoju weszli Niall, Harry i Liam. Niezła ochrona.

--------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział!! Prosze o komentarze, do nastepnego