piątek, 28 marca 2014

Rozdział 5.

 SOUNDTRACK
Usłyszałam kroki. Czyżby chłopaków nie było w domu? Przestraszyłam się. To nie było normalne. Podeszłam do blatu stołu i zabrałam z niego patelnię. Może to głupie ale patelnia jest lepsza niż nic. Zawołałam Alexa. Przyszedł bardzo szybko. Oboje schowaliśmy się za drzwiami. Gdy napastnik wszedł do domu (ciekawe skąd miał klucz) z całej siły uderzyłam go patelnią w głowę. Gdy upadł na ziemię rozpoznałam, że to Niall.
Reszta chłopaków pojawiła się bardzo szybko na dole słysząc upadek Horana. Nie ruszał się, ale chyba oddychał. Chłopaki zaczęli nim potrząsać i wtedy sie obudził. Jak na zawołanie mój pieseł polizał go po twarzy. Niall miał fioletowe czoło. Ale wtopa xD.
- Wszystko okey?- zapytałam
- Dlaczego oberwałem w głowe? I czym?- zaczął zadawać mi pytania blondyn.
- Myślałam, że jesteś jakimś włamywaczem. Oberwałeś patelnią- wyszczerzyłam się
-Przynajmniej narzędzie zbrodni dosyć porządne. -  uśmiechnął się do mnie a ja się zarumieniłam.
- Potem sobie pogadacie o patelniach. Ja jestem głodny! - powiedział Louis
- Lena, zrobisz śniadanie?- zapytał Zayn
- Nie wykorzystujcie jej idioci. Ona jest tu gościem. Harry, zrób coś na śniadanie- powiedział Liam i posłał mi oczko, na co odpowiedziałam szerokim uśmiechem.
- A co ze mną?- zaczął się wydzierać Niall
- Masz do wyboru dwie opcje: opcja A- zostajesz tam gdzie jesteś i umierasz w samotności, lub opcja B- śniadanie- wyszczerzył się Hazz.
- A co będzie na śniadanie?- zapytał blondyn
- Jak to co? Naleśniki- odrzekł Loczek
Po spożyciu pysznych naleśników byłam taka najedzona, że nie zamierzałam jeść obiadu. Usiadłam na kanapie i zaczęłam gapić się w szklane pudło zwane telewizorem.
- Lena za piętnaście minut jedziemy na prześwietlenie- poinformował mnie Zayn.
- Co?!!!! Trzeba było mi wcześniej powiedzieć.- zaczęłam udawać fochniętą.
- Trudno. Chłopaki zbieramy się- powiedział Liam. W tym momencie Niall wstał, wziął mnie na ręce i poszedł w stronę drwi. Próbowałam się uwolnić ale bez skutku. Zajebiście! Pojade  w dresie do szpitala na prześwietlenie.... Horan wsadził mnie do auta i usiadł obok mnie. Za kierownicą usiadł Lou, a na miejscu obok kierowcy usadowił się Liam.
- Zayn i Hazza nie jadą?- zapytałam
- Zayn jedzie do Perrie, a Harry do sklepu.- otrzymałam odpowiedź
- Aha- odpowiedziałam. Przez resztę drogi każdy z nas zajmował się sobą: Liam prowadził, Louis gapił się w okno, a ja grałam na telefonie. Nialler nic nie robił tylko siedział. Gdy w końcu dojechaliśmy Niall ponownie zabrał mnie na ręce i w czwórkę weszliśmy do budynku. Po piętnastu minutach znaleźliśmy odpowiednią salę. Lekarz powiedział, że jutro zdejmą mi gips. Wydawało mi się, że trochę za szybko ale przynajmniej nie będę zawracać głowy chłopakom.
------------------------------------------------
Wybaczcie że taki krótki ale znowu nie mam weny. Do tego dochodzą problemy własne i wychodzi mieszanka wybuchowa. Dzięki za wszystkie komentarze i aż 334 wyświetlenia. Następny rozdział nie wiem kiedy. Pozdrawiam ☻ KOMENTUJCIE ;*

piątek, 21 marca 2014

Rozdział 4.

Jak najszybciej, nie mam pojęcia czemu usiadłam na kanapie, udając, że ich nie słyszę (xD). Pierwszy do pomieszczenia wszedł Harry. W ręku trzymał czerwoną różę. Po chwili wszyscy oprócz Zayna byli w pokoju.
-Gdzie jest Zayn?- zapytałam
- Najlepszego!!!- krzyknął Zayn wbiegając do salonu.-Alex, chodź tu!- po chwili do salonu wbiegł śliczny Border Collie.
- Jejku dzięki! Nie musieliście!- krzyknęłam i pocałowałam każdego z chłopaków w policzek. Alex od razu do mnie podbiegł. Był taki przeuroczy *.*.


-Aha i sorki za bluzkę- zarumienił się Lou i podał mi różowe pudełko. Od razu zaczęłam je rozpakowywać. 
- Wow! Dzięki Lou- przytuliłam go. W środku była prześliczna bluzka i sukienka

Byłam taka szczęśliwa... Najlepszy dzień w moim życiu!! Alex jest przesłodki- już to mówiłam. 
Chłopcy też są przesłodcy- tego chyba nie mówiłam. Resztę dnia spędziliśmy zajadając pizze i oglądając telewizję. Z Alexem na kolanach czułam się jak w prawdziwej rodzinie. Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie. Zwlokłam sie z kanapy i poszłam do kuchni przygotować sobie coś do jedzenia. Może kanapki? Zabrałam z  blatu nóż oraz chleb i pokroiłam chleb na równe kromki. Z lodówki wyjęłam masło, ser i pomidory które ubóstwiam i nałożyłam na moje kanapki. Byłam z siebie zadaowolona. Pierwszy raz od kilku dni mam śniadanie nie złożone z naleśników. Ale naleśniki pewnie będą na kolację. Trudno. Zabrałam mój posiłek i wróciłam na kanapę. Po kilku minutach szukania pilota udało mi się włączyć telewizor. Jak zawsze nie było żadnego interesującego programu, więc zaczęłam grać na telefonie w Flappy Birds. To bardzo dziwna gra- latasz ptakiem, musisz omijać rury,a  gdy uderzysz w jakąś rure ptaszek spada z istnym Poker Facem. Pograłam około kilka minut i przy okazji zjadłam kanapki. Usłyszałam kroki.
--------------------------------------------------
Sorki za tak krótki rozdział ale nie mam weny. Czytasz=komentujesz

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 3.

Gdy dojechaliśmy do domu, z samochodu pomógł mi wysiąść Liam, bo obawiał się, że inni mnie mogą zabić. Jego poważna mina mnie po prostu rozwalała. Nie umiałam pohamować śmiechu. Zajebiście dziwne uczucie- mieć złamaną nogę i śmiać się z powagi Liama. Zabrałam kule i zaczęłam się wraz z nimi poruszać. Dziwnie i komicznie to musiało wyglądać. Chłopaki mieli ze mnie beke a ja próbowałam nauczyc się chodzic. Po wejściu do ich willi, poczułam sie jak w domu- nie mam pojęcia dlaczego. Nagle Zayn zaczął się wydzierać:
- Gdzie do cholery jest mój telefon!?
- Nie wiem- krzyknął Lou. Po kilkusekundowym namyśle powiedziałam:
-Sprawdź w kieszeni
- Skąd wiedziałaś, że mój telefon będzie w kieszeni?- zapytał Zayn
- Instynkt. Czemu tak gorączkowo szukałeś tego telefonu??- odpowiedziałam
- Bo jakbym nie odpisał Perrie, to by mnie wywieźli w czarnym worku.
- Aha? XDE- powiedziałam. Dziwny dzień. Przez resztę dnia nic się nie działo. Harry zamówił pizze i oglądaliśmy kilka horrorów. Lubię takie filmy. Są tak fajnie straszne- wiem, jestem dziwna. Film nie był zbyt ciekawy, więc po kilku minutach oglądania zasnęłam.

Obudził mnie jakiś idiota (czyt. Harry).
-Do cholery która godzina!- zaczęłam sie wydzierać na Hazze.
- Jest 5:30- odpowiedział Harry. Gdy to usłyszałam, wpadłam w szał. Zaczęłam walić go poduszką z całej siły. Chłopaki musieli się obudzić słysząc moje krzyki. Już po kilkunastu sekundach odciągali mnie od Harrego. W końcu się uspokoiłam. Zobaczyłam rozwalony wazon na podłodze i wszędzie pierze.
- Sorki. To przez tego idiote- wzkazałam palcem na Harrego.
- Spoko. A właściwie, o co poszło?- zapytał zdezorientowany Zayn
- On mnie obudził- odpowiedziałam
- Aha?- odparli Zayn, Liam i Lou.
Gdy chłopaki zaczęli przygotowywać śniadanie, postanowiłam zemścić się na Hazzie. Poprosiłam Louisa, żeby dosypał czegoś do śniadania Harrego. Ten z szatańskim uśmiechem, zgodził się. Jakby nigdy nic chłopcy pomogli mi usiąść na krześle i zaczęliśmy jeść. Lou posłał mi porozumiewawcze spojrzenie, a ja odpowiedziałam mu uśmiechem. W pewnym momencie Harry zaczął kaszleć i krztusić się. Louis chyba przesadził. Podałam Hazzie szklankę wody, ten wypił ją w mega szybkim tempie. Gdy organizm Hazzy uspokoił się, zapytałam, co się stało. Okazało się że w jego piciu ''przypadkowo'' znalazła się papryczka chili.
*~*
Pierwszy tydzień minął całkiem zwyczjanie- przez siedem dni  było śniadanie, obiad, kolacja, filmy, laptop i śmianie się z ''wyczynów'' chłopaków. Mogłoby się wydarzyć coś niezwykłego- pomyślałam, siedząc w zamyśleniu na sofie i oglądając jakiś nudny teleturniej. Z moich przemyśleń wyrwał mnie Lou, który zalał moją ulubioną bluzkę sokiem. Byłam na niego wściekła, ale trudno. Przez resztę wieczoru byłam smutna po utracie ukochanej bluzki. Położyłam się spać dosyć wcześnie, bo juz około 20. Rano wstałam z łóżka o własnych siłach. Starałąm się być cicho, aby nie obudzić chłopaków. Otworzyłam szafę, w której znajdowały się moje rzeczy, wyciągnęłam i założyłam to:

i zeszłam na dół, co było już trudniejsze. Nikogo nie było, a była już 10:47. Dziwne. Sprawdziłam telefon- 3 nieodebrane wiadomości:
Mama:
<< Wszystkiego najlepszego Kochanie ty moje! Spełnienia marzeń i ogólnie czego sobie życzysz. Pozdrów chłopaków! ♥ >>
Kasia- moja młodsza siostra:
<<Stara, życze ci wszystkiego naj! Nie bd sie rozpisywać bo to nie ma sensu, ale pamietaj, że jesteś moją ulubioną sis. Pozdrów Liama, Louisa, Zayna, Harrego i Nialla ;*>>
Niall:
<< Będziemy za około 30 minut. Jakbyś mogła to otwórz drzwi bo nie mamy kluczy xx>>
Aha? Nieźle. Zapomniałam że mam dzisiaj urodziny. E tam. Poszłam otworzyć drzwi i przy okazji poszukałam kapci, a raczej kapcia. Znalazłam i założyłam na zdrową nogę. Usłyszałam kroki. To chyba chłopaki.....
---------------------------------
Siemano! Oto rozdział 3. Jak wam sie podoba? Piszcie w komentarzach ;)

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 2.

*~*
Natępnego dnia obudziłąm się dosyć szybko. Była 6:30. Jak na mnie to i tak późno. Jestem dziwna. No trudno, trzeba wstać. Z bólem kolana, który nie ustąpił, zawlokłam się do kuchni, gdzie znajdowała się apteczka z lekami. Wyjęłam tabletki przeciwbólowe i połknęłam jedną nawet nie popijając. Po kilku minutach poczułam sie lepiej. Wykąpałam się w pół godziny, po czym wysuszyłam włosy i poszłąm z powrotem do mojego pokoju, w którym było wejście do garderoby. Po kilkunastu minutach przeglądania ubrań, wybrałam ten zestaw:

Szybko się przebrałam i gdy była 8:55 wyszłam z domu, przeszłam przez kawałek trawnika i już byłam przy drzwiach sąsiadów. Zadzwoniłam na dzwonek i usłyszałam wydzieranie się kolegów Liama. Po dwóch minutach otworzył mi Liam.
-Hej
-Hej
- Wejdź, przedstawię ci chłopaków- powiedział szatyn.
-Okey- powiedziałam. Gdy weszłam do ich domu, zobaczyłam czterech chłoopaków w dżinsach i t-shirtach. Przedstawiłam się każdemu, oni też mi się przedstawili. Znałam ich wcześniej, tylko nie osobiście. Przecież są w wielu młodzieżowych gazetach na pierwszych stronach. Trudno byłoby o nich nie słyszeć. Zdjęłam buty i weszłam do ich jadalni. Na stole stał stos naleśników. Obok nich był mały dzbanek z polewą czekoladową. Gdy wszyscy usiedliśmy, powiedziałam 'Smacznego', usłyszałam pięć odpowiedzi 'wzajemnie' i zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie zaczęło mi się kręcić w głowie. Nie miałam pojęcia, co się ze mną dzieje. Chwilę później poczułam upadek i ostatniż rzeczą jaką widziałam była ciemność.
*~*
Obudziłam się w szpitalu. Zobaczyłam białe ściany, które źle mi się kojarzyły. Były takie ''bezuczuciowe''. Usłyszałam czyjeś kroki. Po minucie ujrzałam przed sobą Liama, Zayna, Harrego, Louisa i Niall, którzy trzymali po jednej czerwonej róży.
- Co się z toba stało?- zapytał Harry. Po jego przerażnonym spojrzeniu zorientowałam się, że chłopaki się o mnie martwili.
- Nie mam pojęcia, to mi się jeszcze nigdy nie zdażyło- powiedziałam
- Martwiliśmy się o ciebie- powiedział Niall.
-Wiem- odpowiedziałam
- Skąd?- zapytali chórem
- Widać to po was- wyszczerzyłąm się- Kiedy będę mogła wrócić do domu?
- Dzisiaj ale wracasz i będziesz mieszkać z nami przez kilka tygodni- poinformował mnie Liam
- Nie chcę wam robić kłopotu- spróbowałam wstać, co mi się nie udało. Spojrzałam na swoją nogę- była w gipsie.
- To nie będzie żaden kłopot- powiedział Louis. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, potem chłopaki wyszli pogadać z jakimś lekarzem a ja się przebrałam. Zobaczyłam przed sobą wózek. Usiadłam na niego. Po dwóch minutach przyszedł Hazza i zabrał moje rzeczy oraz mnie i wyszliśmy ze szpitala. Nagle wózek zaczął przyspieszać. Zaczęłam mówić do Harrego, żeby zwolnił, ale jego tam nie było. Zaczęłam krzyczeć. Zaczęłam się zbliżać do barierki w bardzo szybkim tempie. Zamknęłam oczy. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam barierkę kilka centymetrów przedemną.
- Harry, idioto, przez ciebie Lenie mogło się coś stać- usłyszałam krzyk Liama.
- Wszystko okey?- zapytał mnie Niall, który uratował mnie w ostatniej chwili.
- Dzięki za uratowanie życia- uśmiechnęłam się do niego.
- Nie ma sprawy- powiedział blondyn.
---------------------------------------
Jak wam sie podoba rozdział? Komentujcie- to dla mnie ważne ;*

Nominacja

Zostałam nominowana do Liebster Award przez Natalię Jarominek.Dzięki ;P. Oto jej blog: http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com . Zapraszam ♥ Nominowała też mojego drugiego bloga więc nie ma po co pisać drugi raz- tak jestem leniem. Wpadnijcie tutaj: http://nadzieja-jestzawsze.blogspot.com/2014/03/nominacja.
 :D

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 1.

Lena- to moje imię. Mam 19 lat. Myślałam, że moje życie jest bez sensu, jednak pojawiła sie iskierka nadziei. Dzięki moim rodzicom mogłam pozwolić sobie na przeprowadzkę do Londynu. Mój tata kupił mi willę. Gdy przyleciałam samolotem na lotnisko, cieszyłam się. Po odnalezieniu walizek szybko złapałam taksówkę, którą dojechałam do mojego nowego domu. Wyszłam z taksówki. Zobaczyłam ogromny dom. Sprawdziłam czy to aby na pewno właściwy adres. Adres był zgodny. Zapłaciłam kierowcy, po czym próbowałam wnieść walizki pod drzwi. Były baardzo ciężkie- miałam dużo rzeczy. W pewnej chwili opadłam z sił. Moje kolano dało o sobie znać. Poczułam straszny ból w lewym kolanie. Nie mogłam się ruszyć.  W pewnej chwili usłyszałam chłopaka biegnącego w moją stronę.
- Hej. Jestem Liam.Może w czymś pomóc?Coś się stało?
- Jestem Lena.  Mógłbys mi pomóc we wniesieniu walizek do środka?- powiedziałam
- Pewnie. Na pewno nic ci nie jest?- zapytał Liam
- Nie nic.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do szatyna. Liam pomógł mi zanieść wszytkie walizki. Zastanawiałam się skąd ja go znam? Z zamyślenia wyrwał mnie Liam, który coś do mnie mówił.
- Mógłbyś powtórzyć?Przepraszam, zamyśliłam się.- powiedziałam i uśmiechnęłam się
- Masz czas jutro o 9.00? Zapraszam cię na śniadanie. Poznasz moich przyjaciół- był tak przekonujący, że od razu się zgodziłam. Pożeganałam się z Liamem i zamknęłam drzwi. Już wiem!- krzyknęłam na cały głos. Dotarło do mnie, że kilka minut temu poznałam członka zespołu One Direction- Liama Payna. Jutro poznam resztę zespołu. Łał. To dużo jak na jeden dzień. Moje życie zaczyna się układać. Ciekawe co będzie jutro...


------------------------------------

No i jest pierwszy rozdział! Przepraszam że taki krótki ale nie mam weny ;P Prosze o komentowanie i obserwowanie ;)

Witajcie

To będzie blog o One Direction. Za chwilę napiszę pierwszy rozdział. Prosze o obserwowanie i komentowanie! ;)