środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 8.


Zobaczyłam ciemność.. Czyli już umarłam? Ale czemu? Wstałam. Nie czułam żadnej części mojego ciała. Czyli tak to jest nie żyć. Przynajmniej jestem lekka :p. Moja głupia psychika nadal ze mną jest. No trudno. Wyszłam z budynku jakby nigdy nic. Coś skierowało mnie do szpitala. Doszłam tam w dwie minuty. Jaka magia. W sali 113 ujrzałam moich byłych sąsiadów. Gadali z Zaynem, który leżał w łóżku szpitalnym. Miał potargane włosy i kila bandaży na rękach. Było mi go żal. Cała piątka była jakaś smutna. Usiadłam na oknie. Zaczęłam przysłuchiwać się ich rozmowie.
- Co z Leną?- zapytał Zayn
- Pięć minut temu była na sali operacyjnej. Ale teraz chyba już...- odparł Liam
- Chyba już nie żyje. Uratowała cię. - powiedział Niall.
- Nie jestem wart jej poświęcenia- rzucił Zayn. Ale jak to? Każdy na moim  miejscu zrobiłby to samo. Nie mam pojęcia o co mu chodzi.
- Ona byłą naszą rodziną- powiedział Lou
- No była. Troszczyła się o nas. Zawiedliśmy chłopaki- odparł Niall. Ich rozmowa trwała jeszcze długo. Była między innymi o tym, jak im brakuje mnie. Nie rozumiem.  Może miałam po co żyć. No ale już nie żyję. Chyba. Może jestem na sali operacyjnej. Nie. Na pewno nie żyję. Szkoda. Chłopaki zaczęli wychodzić, poszłam za nimi. Nawet wsiadłam do ich samochodu. Nie wiedzieli o tym. Dojechali do domu. Weszłam do ich willi. Była taka piękna jak za pierwszym razem. Oni byli bardzo smutni. Gadali o zrobieniu sobie przerwy. Chyba im chodziło o zaprzestanie koncertów. Myślę, że jeszcze ich kiedyś usłyszę. Będę na koncercie. Szkoda, że jako duch, a nie człowiek. Chciałabym jeszcze pojeździć na koniach. To moja dawna pasja. Przechodziłam obok pokojów chłopaków i słyszałam tylko ich cichy płacz i grę na gitarze smutnych piosenek. To na pewno był Niall. Miałam ''tyle'' przeżyć z nimi. Ale to już koniec. Co będzie z rodzicami? Ciekawe jak będzie na moim pogrzebie. Czy przyjdzie ktoś oprócz chłopaków. Pewnie nie. Nie miałam żadnej przyjaciółki. Zadawałam się tylko z sąsiadami. Tymi, na których teraz patrzę. Chcę im jakoś podziękować. Zbiegłam na dół i zajrzałam do lodówki. Była pełna. Na blacie stolika leżało opakowanie ryżu. Wpadłam na pomysł. Ułożyłam ryż tak, aby przedstawiał napis: ''Dzięki, że byliście~Lena''. Oczywiście w języku angielskim. Aby zwołać moich przyjaciół na dół, celowo zrzuciłam kilka szklanek. Usłyszałam zbiegających na dół chłopaków. Przyjrzeli się napisowi na blacie i zaniemówili.
- Lena, jeśli tu jesteś, a sądzę, że tak, pamiętaj, że byłaś dla nas kimś więcej niż tylko sąsiadką. Byłaś naszą przyjaciółką i siostrą w jednym. - powiedział Harry
- I zawsze świetnie umiałaś gotować- odparł Niall. Uśmiechnęłam się na jego słowa.
CHCĘ WRÓCIĆ. NIE CHCĘ BYĆ TYLKO DUSZĄ!- krzyknęłam na cały głos i się rozpłakałam. Ja chciałam być z nimi. Mój świat zaczął wirować. Zamknęłam oczy. Poczułam ból w okolicach serca. Widok domu chłopaków zniknął.
-----------------------------------------------
Hejoo! Jak wam sie podoba rozdział? Co będzie dalej z Leną? Zostanie duszą czy powróci do żywych? Tego dowiecie się w następnym rozdziale. Ten jest trochę bezsensowny. :P KOMENTUJCIE!! do następnego :)

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 7.

Obudziłam się na drewnianej podłodze, na której było pełno krwi. Czułam zapach stęchlizny. W rogu pokoju znajdował się w czarny worek, wokół którego latały muchy. Poczułam obrzydzenie do tego miejsca. Nagle do miejsca w którym się znajdowałam wszedł wysoki blondyn około trzydziestki. Miał na sobie garnitur.
- Po co tu jestem?- zapytałam prawie krzycząc.
- Ty i twój chłopak już nie zobaczycie świata. - wyszczerzył się, a moje ręce zaczęły drżeć. Poziom adrenaliny i odwagi mi podskoczył, więc szybkim ruchem ręki zabrałam kawałek drewna obok mnie, wstałam i zbliżyłam się do mężczyzny, po czym uderzyłam go w głowę. Przewrócił się, a ja próbowałam otworzyć drzwi, okna, cokolwiek. Jednak wszystkie moje starania były na nic. Blondyn zaczął się budzić. Ukryłam się pod stołem, bo nie znalazłam innej kryjówki. Napastnik szukał mnie po całym pokoju. Nagle się zatrzymał. Byłam pewna, że zaraz zorientuje się gdzie jestem. Miałam rację. Schylił się pod stół i wyciągnął mnie siłą i posadził na metalowym krześle. Zaczęłam krzyczeć, za co dostałam w twarz szklaną butelką, która roztrzaskała się na moim czole. Byłam jeszcze świadoma. Widząc to blondyn podniósł z ziemi kawałek drewna który tam upuściłam i podszedł do mnie. Dostałam w głowie i nie pamiętam co dalej. Odzyskałam świadomość  w betonowym pokoju, w którym paliła się tylko jedna, mała lampka. Nie byłam związana, więc rozprostowałam kości chodząc po pokoju. Czułam jak kawałki szkła nadal są w moje skórze. Nie przejęłam się tym i poczułam mocny ból głowy. Nieźle oberwałam. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. W kącie siedział chłopak. Podeszłam do niego i się mu przyjrzałam. Był brunetem około dwudziestki. To był Zayn.
- Zayn, jesteś cały?- zapytałam
- Co? Lena to ty? Ciebie też porwali. - był bardzo wstrząśnięty.
- Masz telefon?- zapytał. W tym momencie sprawdziłam kieszenie i znalazłam telefon. Dużo nieodebranych połączeń od chłopaków. Wybrałam numer Liama. Odebrał.
Liam: Gdzie jesteś? Jest tam Zayn?
Ja: Jest Zayn, dam ci go do telefonu (podałam telefon Mulatowi, a ten wytłumaczył Liamowi gdzie się znajdujemy. Ciekawe skąd wiedział). To było zbyt proste. Podejrzane. Gdy Zayn skończył rozmowę przez telefon, przyjrzał się mojej twarzy i zaniemówił.
- Co oni ci zrobili?- zapytał
- Oberwałam butelką w twarz.
 Po dziesięciu minutach do pokoju wszedł wysoki mężczyzna, ubrany w dresy. W prawej ręce trzymał pistolet. Wystraszyłam się i usiadłam obok Zayna.
- O jaka śliczna z was parka. Już nie długo..- powiedział porywacz. O co mu chodziło? Ja i Zayn to żadna para.
-To kto pierwszy? Może ty śliczna? A może ty czarnowłosy chłopaku?-przytuliłam się do mojego przyjaciela słysząc dźwięk wyciągania broni. Podniosłam głowę i ujrzałam pistolet wycelowany w Zayna. Usłyszałam strzał i zasłoniłam chłopaka. Później usłyszałam tylko krzyk moich przyjaciół i policję. To nie zwiastowało nic dobrego. Zobaczyłam ciemność....


------------------------------------------------------------
Wiem rozdział miał być dłuższy ale nie mam weny przez te święta. Jest już po świętach ale nadal mam wolne i jakoś tak brak pomysłu. Wybaczcie ;)
KOMENUJCIE!!- TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE ;*

czwartek, 17 kwietnia 2014

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 6.

Dojechaliśmy do domu. Gdy weszłam do środka, bo chłopaki o czymś jeszcze gadali, zobaczyłam kartkę na stole. Jak najszybciej zabrałam ją i przeczytałam:
Hehehehe już po tobie. Pilnuj się
Byłam przerażona. Ale kto to mógł być? Pospiesznie schowałam karteczkę do kieszeni. Chłopaki nie mogą o tym nic wiedzieć. Z zamyślenia wyrwał mnie telefon, który zaczął wibrować w mojej kieszeni. Nieznany numer. Odebrałam:
- Słucham- powiedziałam z nutką niepewności
- Już niedługo będziesz moja- jakiś męski głos zmroził mnie od stóp do głów. Rzuciłam telefonem o ziemię. W tym momencie wszedł Niall.
- Yyyyy... co się stało?- zapytał blondyn
- Nic- telefon mi wyleciał z ręki- powiedziałam.
- Aha- Niall ruszył do kuchni i zaczął przygotowywać kolację. Na kolację były kanapki *.*. Nie było Zayna.  Gdy wykąpałam się i poszłam do ''swojego'' pokoju, na szafce zobaczyłam kolejną kartkę. Szybko ją otworzyłam i przeczytałam:
Dobry wybór. I tak zginiesz
Byłam przerażona. Dlaczego ja??? Jak najszybciej położyłam się do łóżka. W nocy miałam same koszmary. Rano wstałam o 6:46. Za szybko. Zeszłam po schodach na dół, potknęłam się i wywróciłam. Cały gips się rozwalił. Jeden plus- nie muszę jechać go zdjąć. Cały hałas nie zbudził chłopaków. Podejrzane. Zrobiłam sobie śniadanie- kanapki. Nie było Nialla więc śniadanie zjadłam w spokoju. Zabrałąm kilka rzeczy i wyszłam z domu chłopaków. Po siłowaniu się z ich furtką doszłam do mojej willi. Było tak czysto.... Nie musiałam sprzątać :3. Nie, tylko nie to!! Znowu zobaczyłam kartkę. Tym razem nie czytając wrzuciłam ją do kominka. Ale jak on się mógł włamać do mojego domu?
Trudno. Włączyłam telewizor- znowu jakies nudne wiadomości. Nagle zadzwonił mój telefon
- Lena, Zayna porwali. Nie wiesz gdzie może być???- to był Harry. Chciałam wyjść z domu, ale ktoś ścisnął mi nadgarstek i.... nie pamiętam co dalej, bo straciłam przytomność
---------------------------------------------
Hej
Oto kolejny rozdział. Wiem, że krótki ale nie mam weny jak zawsze :/. Proszę o komentowanie :) Do następnego :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Uwaga

To jeszcze nie rozdział, ale chciałam was poinformować, że mam zwiatun bloga, którego autorką jest Paulina Malik. Bardzo ci dziękuję. Wbijajcie na jej bloga na którym przyjmuje zamówienia zwiatunów: zwiastunolandia-one-direction.blogspot.com .
A to link do zwiastuna:
 
https://www.youtube.com/watch?v=GX9ZFzHtE54&feature=youtu.be Rozdział już niedługo ;)