piątek, 9 maja 2014

Rozdział 9.

Obudziłam się w bardzo jasnym pomieszczeniu. Musiałam szybko zamknąć oczy i otworzyć je ponownie. Czyli żyję? Jeśli tak, to jestem najszczęśliwszą nastolatką na Ziemi. Spojrzałam na swoje ręce. Były całe zabandażowane. Cała klatka piersiowa też. A ten sen? Może to było naprawdę? Leżałam i gapiłam się w sufit jednocześnie się szczerząc. Miałam bardzo dobry humor. Ale chłopaki myślą, że nie żyję!Na stoliku leżał telefon. Nie był mój. Był Zayna. Bateria była pełna. Według mojej teorii Zayn miał telefon gdy nas porwano. Tylko miał go rozładowany. W szpitalu naładowano mu telefon. Jakiego ja mam farta. Napisałam sms-a do wszystkich czterech chłopaków: '' Przyjedźcie szybko do szpitala. Do sali 112'' Wiedziałam jaki numer sali intuicyjnie. No dobra, na drzwiach było napisane. Po piętnastu minutach usłyszałam bandę chłopaków gadających o tym, gdzie jest sala 112. Minęli moją salę. Po chwili zawrócili. Weszli do środka. Byli zdziwieni, gdy mnie zobaczyli. Usłyszałam okrzyk radości pod tytułem:  '' Lena ty żyjesz!''. Zaczęli mnie przytulać, a mnie zaczęło wszystko boleć. Ale nie przejmowałam się tym.
- Czyli to nie ty strzaskałaś nam szklanki i zrobiłaś napis z ryżu?- zapytał Harry. Uśmiechnęłam się szczerze i odpowiedziałam, byłam pewna:
- To byłam ja.
- Czyli, że w sensie ty byłaś duchem i chodziłaś za nami?- zapytał Liam
- No tak- odpowiedziałam- Niall grałeś bardzo fajną melodię.
- Ty to słyszałaś?- zapytał blondyn
- No taak- odpowiedziałam ponownie.
- Właściwie to od którego momentu byłaś z nami?- zapytał Li
- ''Obudziłam się'' na miejscu tej akcji z porywaczami. Poszłam do szpitala i słyszałam jak rozmawiacie z Zaynem. Siedziałam z wami w samochodzie, chodziłam po waszym domu i stłukłam szklanki o czym już wiecie- opowiedziałam baardzo ciekawą historię. Potem przyszedł lekarz i powiedział, że to cud, że żyję. Nie żyłam, a potem moje serce zaczęło bić. To nienaturalne, żeby człowiek po dwóch godzinach zaczął żyć. Byłam w stanie śmierci klinicznej. Musiałam zostać do jutra w szpitalu na obserwacji. Jeszcze nie widziałam się z Zaynem. Chłopaki musieli iść. Ja zasnęłam. Śniło mi się, że jestem w białym pomieszczeniu, w białesj sukni, obok mnie stoi koń. Jakiś nieznajomy głos mówi mi, że mogę odmienić swoje życie. Obudziłam się. Sprawdziłam telefon Zayna. Była 8:39. Cztery sms-y:
Liam: Dobranoc ;*
Harry: Dobranoc Księżniczko <3
Niall: Słodkich snów ;) <3
Louis: Dobranoc, jutro o 10 będziemy po ciebie xx <33
Postanowiłam pójść do Zayna. Wstałam i tego pożałowałam. Wszystko mnie bolało. Wyszłam z białego pokoju, zwanego salą 112. Po mojej lewej była sala 113. Tam na pewno leżał Mulat. Weszłam do pokoju. Zayn odwrócił się w moją stronę i zaniemówił
- Ty żyjesz czy mam zwidy?- zapytał
- Żyję, byłam tu jak nie żyłam.- odpowiedziała i opowiedziałam mu całą historię z bycia duchem.
- Nie wiem jak ci podziękuję. Uratowałaś mi życie. Nie musiałaś. Nie jestem tego wart. Czemu to zrobiłaś?
- Nie musisz mi za nic dziękować. Jesteś tego wart. Każdy jest wyjątkowy. A tak w ogóle, kiedy wychodzisz?- zapytałam
- Dzisiaj o 10- wyszczerzył się
- Ja też- uśmiechnęłam się do Mulata. - Idę, bo zaczną mnie szukać
O 9:59 do mojego pokoju weszli Niall, Harry i Liam. Niezła ochrona.

--------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział!! Prosze o komentarze, do nastepnego

9 komentarzy:

  1. Świetny! Jednak ona żyje :D
    Czekam na następny xD
    Zapraszam do czytania:
    w-pogoni-za-szczesciem-0.blogspot.com
    historia-aniii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty
    dalej :) żyje tak :) <3

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na next rozdział jak zawsze mega zajebiaszczy :) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha ha Dalej prosze szybko ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, next ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne - to tylko słowa ale nic nie wyrazi tego co tu jest napisane

    OdpowiedzUsuń
  7. tekst tylko dla wtajemniczonych

    OdpowiedzUsuń
  8. tylko dla nas dwóch - nienormalnych

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe PANNA DAVIS
    Pozdro Sernik :P

    OdpowiedzUsuń