piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 14.

Nikt z towarzystwa nie narzekał na posiłek przygotowany przeze mnie. Ucieszyło mnie to. Podczas jedzenia Niall nie jadł tak jak zawsze- zachowywał się kulturalnie. Tak bardzo bardzo. Chyba moja Alexa ma na niego dobry wpływ. Dzisiaj jak zawsze wieczór filmowy. Ja usiadłam na fotelu, Liam, Harry, Louis i Zayn na sofie, a gdy moja przyjaciółka przyszła pozostał tylko drugi fotel. W trybie natychmiastowym udała się w stronę jedynego oprócz podłogi wolnego miejsca. W tym samym momencie swoją ofiarę (czyt. wolny fotel) upatrzył również Blondyn. Niall i Alexa zaczęli  wykłócać się o miejsce na tym jakże honorowym miejscu. Zaproponowałam, aby usiedli razem, a oni zmierzyli mnie wzrokiem. Nie chcieli dać mi satysfakcji ale w końcu usiedli razem. Chciałam parsknąć śmiechem, ale oni tak uroczo razem wyglądali. Podczas nieuwagi Oli, zrobiłam im zdjęcie. Niall spał oparty o moją przyjaciółkę, a ona oglądała film tak jak reszta chłopaków. Po obejrzeniu filmu, który był bardzo nudny- prawie zawsze tak jest, kazałam chłopakom zanieść Alexę do 'mojego' pokoju. Nie zamierzali mnie słuchać. Namówiłam ich pewnym sposobem, który na razie pozostanie tajemnicą ( bez skojarzeń :P). Ja poszłam się wykąpać. Chłodny prysznic zmył ze mnie zapach popcornu, a po dokładnym umyciu i rozczesaniu włosów doszłam do wniosku, że moje włosy przyciągają prażoną kukurydzę. Pobudzona do życia wyszłam z łazienki, przebrana w fioletową piżamę. Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam Alexę sprawdzającą Fejsa.
- Czy ty przypadkiem nie spałaś?-  zapytałam z czystej ciekawości
- Tak moja poduszka byłam miękka, ale zajeżdżało od niego popcornem.- rzuciła szatynka
- Okey, pozostawię to bez komentarza- odparłam- Właśnie! Mogę ci zadać jedno pytanie?
- Pewnie- powiedziała Ola
- Podoba ci się Niall?
- Yyyy....- zacięła się
- Dobra, czyli tak troszkę?- zapytałam. Przyjaciółka tylko pokiwała twierdząco głową. No okey, trzeba ich zeswatać :3. Poszłyśmy spać. Rano obudziło mnie walenie w drzwi pokoju.
- CZEGO??!- krzyknęłam.
- Wyjdź tylko z pokoju, to się przekonasz- odpowiedział  głos Zayna albo Louisa.
Z ciekawości wyszłam z pokoju, a tam....
-----------------------------------------
Czeee
Udanych wakacji ;)
Jak rozdział? Jakie reakcje? Piszcie w komentarzach, które są dla mnie bardzo ważne.
10 komentarzy
.
.
.
.
.

.
Następny rozdział ;*
Pozdrawiam i zapraszam TU!

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 13.


Stwierdzając, że moja fryzura uległa całkowitemu zniszczeniu, nie przejęłam się tym i zaczęłam gadać z Niallem o zakupach, które musi zrobić, bo inaczej nie będzie spaghetti i kolacji. Dojechaliśmy na miejsce minutę przed trzynastą. Ujrzałam przed sobą wielką willę. Naprawdę śliczną. Zabrałam torbę i pożegnałam się z chłopakiem. Zadzwoniłam na dzwonek. Drzwi otworzyła mi pokojówka. Weszłam do przedpokoju i zdjęłam buty oraz kurtkę, którą powiesiłam na wieszaku. Kobieta zaprowadziła mnie pod drzwi, na których była napis: ''Alexa'' . Jednak ksywka nadana przeze mnie ma znaczenie. Delikatnie zapukałam w mahoniowe drzwi, po usłyszeniu cichego 'proszę' weszłam do środka. Pokój był pomarańczowo- granatowy. Po prawej stronie było czarne łóżko, na ścianie namalowany motor. Obok szafy i szafki czarne oraz zdjęcia motorów. Przede mną stał fotel odwrócony oparciem w moją stronę.
- Hej, nie zdziw się z mojego wyglądu.- powiedziała moja przyjaciółka. Fotel obrócił się, a ja ujrzałam śliczną szatynkę z ciemnymi oczami. Gdy bardziej się przyjrzałam, ona nie miała lewej nogi aż do połowy uda. Miała protezę.
 

- Jak to się stało?- zapytałam
- Gdy miałam piętnaście lat, mój brat, Percy kupił sobie motor. Te pojazdy to była moja i jego pasja. Podczas pierwszej przejażdżki wyjechał na autostradę, zbytnio się rozpędził i spowodował wypadek. Ja straciłam nogę, on życie. Kobiecie, do której samochodu wjechał, nic się nie stało.
- Przykro mi. - nic więcej nie umiałam powiedzieć, byłam wstrząśnięta.
- Jak widzisz życie nie jest usłane chipsami. Gdzie teraz mieszkasz?- odparła
- Jakiś czas temu miałam piękną willę. Później poznałam moich sąsiadów- One Direction, zostałam porwana, mój dom został spalony, a teraz mieszkam u moich sąsiadów. - z moich oczu poleciały łzy.
- Nie przejmuj się, masz mnie. Co powiesz na noc filmową, a jutro wbijemy do ciebie?
- To nie jest głupi pomysł. Jutro u mnie na obiad będzie spaghetti i chcę cię uprzedzić, że zostaniesz u mnie na noc.- wyszczerzyłam się w moim stylu.
- Okey.- szatynka włączyła film romantyczny ale przełączyłam na horror. Cały wieczór minął nam w doskonałych nastrojach. Rano ogarnęłam się dosyć szybko. Była piękna pogoda. Zapowiadał się upalny dzień. Ja założyłam shorty, moja przyjaciółka również. Nie przejmowała się swoją nogą- i prawidłowo. Zadzwoniłam do Nialla i poinformowałam go o gościu. Przyjechał w piętnaście minut. Gdy zobaczył Alexę, zaniemówił z wrażenia.
- Łał, śliczna jesteś- wydukał i się zaczerwienił. Alexa uśmiechnęła się i usiadła obok mnie. Oczywiście przedstawiłam Olę Niallowi. W 'domu' przedstawiłam Alexandrę reszcie chłopaków. Zadawali jej miliony pytań, a ona z uśmiechem na twarzy odpowiadała. Ja w tym czasie robiłam spaghetti.

______________________________________________
Czee!
Jak rozdział? Już za kilka dni wakacje *.*
Proszę o komentowanie i zapraszam na mojego drugiego bloga- klik

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 12.

Postanowiłam zadzwonić do mojej jedynej przyjaciółki z dzieciństwa- Oli. Nasz kontakt przerwał się, gdy ona musiała wyjechać. Nie miałyśmy telefonu, ale numer jej matki miałam zapisany tak 'na wszelki wypadek'.
Ja: Dzień dobry, czy mówię z mamą Oli?
Mama Oli: Tak, w czym mogę pomóc?
Ja: Jestem Lena Wojciechowska, mogłaby mi pani podać numer Oli?
Mama Oli: Oczywiście, pamiętam cię Lenka. Jej numer to ..........
Ja: Dziękuję, do widzenia
Mama Oli: Do usłyszenia

Miałam jej numer. Ciekawe gdzie mieszka. I co u niej? Jak wygląda? Czy mnie jeszcze pamięta? Te pytania chodziły po mojej głowie. Wybrałam jej numer i zadzwoniłam
Ja: Hej, to ty Ola?
Ola: Cześć, z kim rozmawiam?
Ja: Lena Wojciechowska
Ola: Lena! To ty! Jak zdobyłaś mój numer?
Ja: Opowiem ci kiedy indziej, gdzie mieszkasz?
Ola: W Londynie, dużo się zmieniło. Mój adres:.....
Ja: Dzięki, kiedy mogę do ciebie przyjechać?
Ola: Kiedy chcesz, co robisz dzisiaj?
Ja: Właściwie nic. Będę około 13. Wpadnę na noc
Ola: To wbijaj. Pa
Ja: Pa.

Zabrałam torbę sportową i zapakowałam kilkanaście najważniejszych rzeczy. Jest już 12. Ciekawe kto będzie tak dobry i mnie zawiezie do domu Alexy (to jej ksywka z dzieciństwa)? Zeszłam na dół w dobrym nastroju. W kuchni siedzieli chłopcy.
- Hejka chłopaki! Jak dobrze was widzieć!- wyszczerzyłam się
- Nie słodź i mów, co chcesz?- powiedział Zayn
- Kto mnie zawiezie do przyjaciółki? I jutro po mnie przyjedzie oczywiście?- posłałam im sztuczny uśmiech i zrobiłam oczy, tak jak kot ze ''Shreka''
- Ja cię zawiozę, ale jutro robisz spaghetti i kolację- powiedział Niall. Wiedziałam
- Okey. No to jedziemy- odparłam i wyszłam z domu. Niall wyjechał samochodem na drogę i właśnie wtedy zaczęło lać. Wskoczyłam pędem do samochodu i podałam chłopakowi adres.
-------------------------------------------
Hej!
Macie rozdział. Wiem, nudny ale jest. Jak będzie z 5-6 komów to dodam następny :)
Do napisania:)

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 11.

Zaczęłam krzyczeć, a z moich oczu poleciały łzy...
Byłam przerażona. Zaczęłam krzyczeć i wołać chłopaków. Mój dom był.. spalony. Doszczętnie. Został z niego tylko gruz. A moje wszystkie rzeczy?! Czemu mnie to spotyka!!! Po dwóch minutach byli już przy mnie chłopacy. Próbowali mnie uspokoić, ale na marne. Rzucałam się na wszystkie strony, jak opętana. Coś tak jakby mną rzucało. Czyżbym była opętana. Poczułam ból głowy. Gdy otworzyłam oczy gapił się na mnie Niall a ja się uśmiechnęłam. W tle Liam darł się na Louisa.
- Idioto!! Co ci odbiło??- zapytał Li
- Ale ona mogła zrobić sobie krzywdę, chciałem ją tylko uspokoić...- zaczął się tłumaczyć Lou
- Patelnią? Całkowicie zdurniałeś Tomlinson?!
Chwila. Czyli dlatego boli mnie łeb? Louis walnął mnie patelnią. Na jakim ja świecie żyję. Chłopaki się dalej wydzierali, ja wstałam i poszłam do mojego pokoju. Z moich oczu ponownie poleciały łzy. Mój dom. Już go nie ma.. Co miałam zrobić? Mój umysł kazał mi otworzyć pierwszą napotkaną książkę, na stronie 159. Przeczytałam pierwsze zdanie:
- Sorry, taki lajf
Wiedziałam, że to nie przypadek. Ale postanowiłam się tym nie przejmować. Co będzie to będzie.
---------------------------------------------------------
Hej. Przepraszam  za tak długą nieobecność ale nie ma ostatnio weny. Na drugim blogu piszę kolejn e rozdziały bez problemu.  A tu jakoś nie. Wybaczcie, nie dość, że rozdział krótki to jeszcze bez sensu. Proszę o komentarze. Może ktoś podpowiedział mi, co by napisać? Dzięki że jesteście. Proszę o komentowanie