piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 11.

Zaczęłam krzyczeć, a z moich oczu poleciały łzy...
Byłam przerażona. Zaczęłam krzyczeć i wołać chłopaków. Mój dom był.. spalony. Doszczętnie. Został z niego tylko gruz. A moje wszystkie rzeczy?! Czemu mnie to spotyka!!! Po dwóch minutach byli już przy mnie chłopacy. Próbowali mnie uspokoić, ale na marne. Rzucałam się na wszystkie strony, jak opętana. Coś tak jakby mną rzucało. Czyżbym była opętana. Poczułam ból głowy. Gdy otworzyłam oczy gapił się na mnie Niall a ja się uśmiechnęłam. W tle Liam darł się na Louisa.
- Idioto!! Co ci odbiło??- zapytał Li
- Ale ona mogła zrobić sobie krzywdę, chciałem ją tylko uspokoić...- zaczął się tłumaczyć Lou
- Patelnią? Całkowicie zdurniałeś Tomlinson?!
Chwila. Czyli dlatego boli mnie łeb? Louis walnął mnie patelnią. Na jakim ja świecie żyję. Chłopaki się dalej wydzierali, ja wstałam i poszłam do mojego pokoju. Z moich oczu ponownie poleciały łzy. Mój dom. Już go nie ma.. Co miałam zrobić? Mój umysł kazał mi otworzyć pierwszą napotkaną książkę, na stronie 159. Przeczytałam pierwsze zdanie:
- Sorry, taki lajf
Wiedziałam, że to nie przypadek. Ale postanowiłam się tym nie przejmować. Co będzie to będzie.
---------------------------------------------------------
Hej. Przepraszam  za tak długą nieobecność ale nie ma ostatnio weny. Na drugim blogu piszę kolejn e rozdziały bez problemu.  A tu jakoś nie. Wybaczcie, nie dość, że rozdział krótki to jeszcze bez sensu. Proszę o komentarze. Może ktoś podpowiedział mi, co by napisać? Dzięki że jesteście. Proszę o komentowanie

3 komentarze:

  1. Doskonale cię rozumiem. Ostatnio też nie mam weny :( Miejmy tylko nadzieję, że ona jak najszybciej do nas wróci xD
    Szkoda, że rozdział taki krótki...
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej blagam supcio rozdzial czyli jak zawsze <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny, szybo next, jak potrzebujesz pomocy to wal do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń